Prawo do lęku i do złości

Gdy dzieci czują smutek, ból, tęsknotę, rodzice próbują zagłuszyć w nich te emocje; udają, że ich nie ma. Tymczasem trzeba je nazwać i przeżyć – tak jak radość i szczęście.

Wyrażania uczuć uczymy się od samego początku. Już w niemowlęctwie nasze uczucia albo są empatycznie przyjmowane, nazywane, albo ignorowane, przeinaczane i ukierunkowywane na te pożądane przez otoczenie. W wielu rodzinach można zaobserwować równocześnie obie te postawy – i dotyczą one najczęściej różnych grup emocji. Uczucia radości i zadowolenia są przyjmowane, natomiast smutku, bólu, tęsknoty nie są akceptowane. Zwykle duże trudności sprawia nam towarzyszenie dzieciom, które je przeżywają, i rozumienie ich – znacznie łatwiej jest pocieszać, znieczulać, bagatelizować. Najczęstszą reakcją dorosłego na wyrażanie bólu przez dziecko  (począwszy od zwykłego uderzenia się, przez szczepionkę i poważniejsze zabiegi lekarskie) jest odwracanie uwagi. Padają różne komentarze – od twierdzenia wręcz: „to nie będzie bolało”, „nic się nie stało”, „musisz to znieść, i już”, „do wesela się zagoi”, po wymyślanie historyjek („zobacz, tam leci samolot”) albo obiecywanie nagród („kupię ci…”). Jeśli pozwolimy sobie na przeżywanie bólu i zranienia fizycznego, łatwiej nam będzie w pełni poczuć i nazwać te emocje. Często dorośli, którzy ranią innych, jak i ci, którzy doświadczają zranień, reagują, lekceważąc emocje: „to nic wielkiego”, „minie”, „jakoś to będzie”, „zacisnę zęby i wytrzymam”. W mądrej rodzinnej szkole uczuć możemy się więc nauczyć nazywania bólu. Mama czy tata najpierw mówią otwarcie: „Skarbie, to będzie bolało”, a dopiero potem szukają sposobów złagodzenia bólu. Bycie dzielnym nie polega na udawaniu, że bólu nie ma, lecz na przyjmowaniu go i szukaniu ewentualnych sposobów jego złagodzenia.

Podobnie jest ze smutkiem i tęsknotą. Wielu dorosłych uważa, że dziecko nie może być smutne, a wszelką tęsknotę, szczególnie za mamą, trzeba w nim zagłuszyć. Stąd znikanie mamy bez pożegnania, rozweselanie na siłę smutnej buzi, rzucanie stwierdzeń typu: „ale jesteś brzydka, jak płaczesz”, „taki duży chłopiec  nie płacze”. Jak po takich komentarzach spotkać się ze swoimi uczuciami smutku i tęsknoty? Jak dzielić się takimi uczuciami z innymi? Niedawanie sobie prawa do tego typu uczuć czasami trwa latami. Pamiętajmy o tym, że płaczemy też wtedy, kiedy jesteśmy wzruszeni. A lęk i strach nie zawsze trzeba na siłę pokonywać. Kiedy nazwiemy jakiś stan niepokojem, może się potem okazać, że był on uzasadniony i pomógł nam się przed czymś ustrzec. Poczucie niesprawiedliwości, które sami odczuwamy, może nam pomóc nie oskarżać kogoś, uniknąć pochopnych ocen i destrukcyjnych konfliktów. Warto pamiętać, że uczucia związane ze złością mają różne odcienie. Szukajmy, w zależności od sytuacji, najbardziej adekwatnych określeń. Dawajmy sobie prawo do przeżywania trudnych emocji, ale dostrzegajmy także wszystko to, co pozytywne, co nas bawi, cieszy, zaskakuje, zachwyca, urzeka...


Elżbieta Łozińska - doradca psychologiczno-pedagogiczny, terapeuta NEST. Żona, mama trójki dzieci.

Familia

Tekst pochodzi ze strony magazynfamilia.pl

  • Noe
  • Multimedia.
  • Kolorowanki
  • Dla rodziców

© B.HERO 2010-2017

Projekt i wykonanie: Rhema Group